Witajcie (ciekawe czy ktokolwiek będzie to czytał…)
Tak się jakoś złożyło, że dzisiaj wypadają moje 27 urodziny. Zamiast być radosnym, jestem smutny… -Dlaczego?
-Zadałem sobie dzisiaj pytanie: co udało mi się osiągnąć przez te wszystkie lata? Zawsze byłem dla siebie surowy… Dzisiaj w dniu moich kolejnych urodzin stwierdzam, że nie osiągnąłem nic z czego mogę być dumny. Nie mam osiągnięć, którymi mogę się szczycić, jeszcze nie dorobiłem się majątku, nie mam własnego domu, moich prawdziwych przyjaciół mogę policzyć na palcach jednej ręki…
Jednakże z jednej rzeczy jestembardzo szczęśliwy… Jedna rzecz sprawiła, że moje 27 urodziny, są lepsze od 26.
15.XII.2008 poznałem kogoś wyjątkowego… Osobę która daje mi siłę, wspiera mnie, przy której jestem szczęśliwy, z którą rozumiem się bez słów… Dla niej jestem w stanie dokonać rzeczy niemożliwych. Sylwio – Bogu dziękuję, że nasze drogi skrzyżowały się tamtego zimnego, grudniowego wieczora.
KOCHAM CIĘ!
listopad 27, 2008 at 19:20
Witaj Adam! Wszystkiego dobrego z okazji Twoich 27 urodzin:)
Na podsumowanie osiągnięć i rachunki sumienia zostaw sobie 72 rocznicę, choć widzę, że masz jedną niesamowitą zdolność- sprawiania, że czas przyszły, staje się czasem dokonanym:)
pozdrawiam:)
listopad 27, 2008 at 23:05
Witaj
Jesteś pierwszą Osobą, która skomentowała moje posty.
Bardzo Tobie dziękuję za miłe słowa i zapraszam do lektury przyszłych postów.